Strona główna  /  Lifestyle  /  Jan Kaczkowski cytaty – najpiękniejsze myśli i słowa

Otwartą książkę z suszonymi kwiatami oświetla świeca przy drewnianym krzyżu, tworząc ciepły, kontemplacyjny nastrój.

Jan Kaczkowski cytaty – najpiękniejsze myśli i słowa

Lifestyle

Najbardziej znane cytaty ks. Jana Kaczkowskiego to krótkie zdania, które potrafią zatrzymać człowieka w biegu i przewartościować całe życie. Jego słowa o czasie, miłości, śmierci i wolności do dziś pomagają wielu osobom w kryzysie. Warto zajrzeć w te myśli głębiej, żeby usłyszeć w nich coś także o sobie.

Kim był ks. Jan Kaczkowski?

Jan Kaczkowski urodził się 19 lipca 1977 roku w Gdyni, a zmarł 28 marca 2016 roku w Sopocie w wieku zaledwie 38 lat. Od urodzenia mierzył się z lewostronnym niedowładem i poważną wadą wzroku, później zachorował na raka nerki, a w końcu na glejaka mózgu IV stopnia. Nie zniknął jednak w cieniu choroby – przeciwnie, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych księży w Polsce.

Był księdzem katolickim archidiecezji gdańskiej, doktorem teologii moralnej, bioetykiem, duszpasterzem i wykładowcą, który wolał mówić językiem zwykłych ludzi niż kościelnym żargonem. Pracował także jako katecheta, spotykając się z młodymi ludźmi nie tylko w sali lekcyjnej, ale i poza nią – na rekolekcjach, spotkaniach i indywidualnych rozmowach. Współtworzył Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio, którego był dyrektorem i prezesem zarządu i którym kierował aż do śmierci, a jego zaangażowanie w opiekę nad chorymi stało się znakiem rozpoznawczym. Wielu zapamiętało go jako „onkocelebrytę” – tak o sobie żartował, bo nie wstydził się publicznie mówić o raku i umieraniu.

Po jego odejściu działa Fundacja im. ks. Jana Kaczkowskiego, przyznawana jest nagroda „Okulary ks. Kaczkowskiego”, a jego książki – „Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość”, „Grunt pod nogami”, „Szału nie ma, jest rak”, „Dasz radę. Ostatnia rozmowa” – nie schodzą z półek. To właśnie z nich pochodzą zdania, które dziś krążą po szkołach, szpitalach i pogrzebach jako krótkie drogowskazy.

Jak ks. Kaczkowski uczył żyć „na pełnej petardzie”?

Określenie „życie na pełnej petardzie” stało się jego znakiem rozpoznawczym. Tak nazwał swój sposób przeżywania każdego dnia – intensywnie, z humorem, w prawdzie, nawet wtedy, gdy w głowie rozwijał się guz. Nazywał to „pełzającym cudem” – nie spektakularnym uzdrowieniem, tylko tym, że mimo wszystko potrafił żyć sensownie i dla innych.

Czas i uważność na tu i teraz

Dla Jana czas był najdroższą walutą. Powtarzał, że „czas to najcenniejsze, co możemy dać drugiemu człowiekowi”, bo nie da się go odłożyć na później ani odzyskać. Uczył, że zamiast ciągle odkładać decyzje, warto ruszyć z miejsca – stąd słynne zdanie o tym, że „jest o wiele później, niż ci się wydaje”. Padało często, kiedy ktoś narzekał na swoje życie, ale nic w nim nie zmieniał.

W jego myśleniu ważny był też bardzo prosty realizm: mamy przed sobą jakiś odcinek czasu i możemy go „przepłakać na kanapie” albo spróbować wykorzystać jak najlepiej. Uczył, że nawet w chorobie można wybrać, czy całkowicie oddać się rozpaczy, czy chociaż minimalnie zawalczyć o jakość tych ostatnich miesięcy.

Odwaga, wolność i odpowiedzialność

W wielu wypowiedziach wracała wolność. Mówił jasno: „nie po to dostaliśmy wolność, żeby nam zaszkodziła”. Dlatego zachęcał, by z niej korzystać, ale zawsze łącząc ją z odpowiedzialnością za innych. Widział ogromną różnicę między swobodą a egoizmem – wolność bez granic staje się krzywdą.

Stawiał także na odwagę. Prosił, żeby „nie żyć całe życie w bojaźni i przykucu”, ale iść przez świat wyprostowanym. Nie chodziło mu o brawurę, tylko o uczciwe stawanie w prawdzie przed sobą, Bogiem i ludźmi. Z tego wynika jego zdanie o „walce o siebie” – o swoje życie, godność, czyste sumienie, a nie o wygodę za wszelką cenę.

Grunt – mówił – to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo.

Co mówił o miłości i relacjach?

Miłość była dla niego czymś znacznie więcej niż uczuciem. Odwoływał się do chrześcijańskiego personalizmu, w którym każda osoba – „od poczęcia aż po kres życia” – ma wartość samą w sobie, nigdy nie może być tylko środkiem do celu. Z tego brało się jego mocne „nie” wobec traktowania ludzi przedmiotowo, także w związkach i małżeństwie.

Miłość jako decyzja i troska

W jednym z najbardziej znanych zdań powtarzał, że „marnujesz miłość, kiedy o nią nie dbasz”. Widział, jak często relacje rozpadają się nie dlatego, że uczucie zniknęło, ale dlatego, że nikt już o nie nie walczy. Stąd bezlitosne, ale szczere: „kto nie zawalczył o relacje, ten drań”. Chodziło mu o odpowiedzialność za to, co się samemu obiecało.

Podkreślał, że kochając naprawdę, nie zrobi się drugiej osobie krzywdy, bo w pierwszej kolejności szuka się jej dobra. Z tego wynikało jego zdanie: „nie, ponieważ cię kocham, właśnie dlatego nie zrobię dla ciebie wszystkiego”. Miłość – w jego ujęciu – stawia granice tam, gdzie prośby lub oczekiwania niszczą drugiego człowieka.

Silnie bronił też małżeństwa, przypominając, że jest nierozerwalne. Jednocześnie, jako specjalista od bioetyki, jasno mówił, że kiedy związek staje się realnym zagrożeniem dla życia, pierwszeństwo ma samo życie ludzkie. „Ocalić siebie, to obowiązek” – to jedno z tych zdań, które długo zostają w głowie.

Bliskość, gościnność, szacunek

Kaczkowski często mówił o „mięśniu dobroci i bliskości”. Uważał, że jeśli w rodzinie czy przyjaźni wytrenujemy „mechanizm rzucania się sobie w ramiona”, to nawet największe tragedie nas nie rozbiją. Bliskość była dla niego konkretnym zadaniem – trzeba ją ćwiczyć codziennie, w drobnych gestach.

Rozwijał też swoje rozumienie gościnności. Tłumaczył, że słowo to łączy w sobie „gościa” i „inność” – prawdziwie gości się tylko kogoś innego, niepodobnego, nie z naszej bańki. Stąd jego ironiczna uwaga o pustym talerzu na wigilijnym stole, który niewiele znaczy, jeśli serce pozostaje zamknięte.

Bardzo wyraźnie oddzielał konflikt od pogardy. Powtarzał, że można się z drugim „spierać, kłócić, nawet wkurzać”, ale „nie wolno nim pogardzać”. Ta myśl łączyła się z jego zdaniem, że granica między dobrymi i złymi przebiega raczej między wrażliwymi i niewrażliwymi, a nie między wierzącymi i niewierzącymi.

„Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni do szczęścia” – lubił przypominać, gdy ktoś mówił, że „poradzi sobie sam”.

Jak oswajał cierpienie i śmierć?

Jako duszpasterz hospicyjny spotykał śmierć codziennie. Sam żył z wyrokiem z powodu glejaka, dlatego jego słowa o cierpieniu mają mocny, egzystencjalny ciężar. Nie robił z choroby teatru, ale też nie udawał, że wszystko jest „łatwe i radosne”. Mówił wprost, że „choroba jest zawsze złem, błędem systemu komórki”, a nie karą z nieba.

Płacz, który oczyszcza

Wbrew temu, do czego przyzwyczaiła wielu „twarda” duchowość, ks. Jan zachęcał do łez. Mówił: „nie bójcie się ryczeć, bo płacz jest bardzo męski, krwotok trzeba hamować, a łzy niech płyną”. Emocje – także te najmocniejsze – są według niego częścią uczciwego przeżywania bólu, a nie słabością charakteru.

Interesujące jest jego konkretne zalecenie dotyczące zamartwiania się. Proponował, by „nie martwić się przez cały dzień, tylko wyznaczyć sobie na to godzinę, a potem cieszyć się życiem”. To prosta, ale zaskakująco praktyczna rada psychologiczna – miejsce na lęk ma być, lecz nie może on zająć całej doby.

Do umierania podchodził z charakterystycznym humorem. Powtarzał, że „ze śmierci trzeba żartować, bo gdyby była śmiertelnie poważna, toby nas zabiła”, a „własnej śmierci nie da się schrzanić”. Ten dystans nie oznaczał lekceważenia tematu, tylko zgodę na to, że nie da się od niego uciec.

Pełzający cud i modlitwa o uzdrowienie

Jako człowiek wiary dużo mówił o cudach – ale zupełnie inaczej niż wielu kaznodziejów. Tłumaczył, że „o cud można się modlić, ale cudu nie należy się spodziewać”, bo nie da się go wymusić na Bogu. Tu pojawiała się jego rozróżnienie: „wiara a czary” – w magii bóstwu się rozkazuje, w chrześcijaństwie Boga się prosi.

Swoje funkcjonowanie z guzem określał jako „pełzający cud”. Nie jechał na tani patos, mówił wprost, że nie jest wdzięczny za sam nowotwór, ale za ludzi, wydarzenia i dobro, które pojawiło się wokół choroby. To rozróżnienie pomaga wielu chorym – zła nie trzeba nazywać dobrem, żeby zobaczyć sens tego, co dzieje się wokół.

Ciekawie łączył teologię z etyką. Powtarzał, że „akt wiary nigdy nie zwalnia z myślenia”, a posłuszeństwo – także w Kościele – nie odbiera nikomu rozumu i odpowiedzialności moralnej. Wspominał Auschwitz, mówiąc, że Bóg był tam w przykazaniu „Nie zabijaj”, które nigdy nie przestało obowiązywać. To był jego sposób mówienia o Bogu w świecie cierpienia.

Bóg – podkreślał – „nie potrzebuje naszego bólu, żeby zbawić świat, bo świat już jest odkupiony i zbawiony”.

Jak czytać cytaty ks. Jana Kaczkowskiego na co dzień?

Cytaty księdza często mają formę krótkich haseł motywacyjnych, ale ich sens jest głębszy niż „ładne motto na plakat”. Da się je potraktować jak małe zadania do wykonania w zwykły dzień: w pracy, w rodzinie, w chorobie. Żeby to ułatwić, można powiązać kilka ważnych zdań z konkretnym polem życia:

Temat Przykładowa myśl Małe zadanie na dziś
Czas i codzienność Nie odkładaj życia, bo jest później, niż ci się wydaje Zrób jedną rzecz, którą ciągle przesuwasz „na jutro”
Relacje i miłość Miłość marnuje się wtedy, gdy przestajesz o nią dbać Zadzwoń do jednej osoby i zapytaj, czego dziś potrzebuje
Cierpienie i lęk Na zamartwianie się wystarczy wyznaczona godzina Ustal konkretny czas na „czarne scenariusze”, a resztę dnia zostaw na normalne życie

W tle jego słów pojawiają się stale te same wartości: miłość, miłosierdzie, czas, przyzwoitość, sumienie, wolność i głęboka troska o relacje międzyludzkie. Może właśnie dlatego cytaty ks. Jana tak dobrze trafiają zarówno do osób wierzących, jak i do tych, którzy z Kościołem katolickim mają pod górkę.

Jest w nich prosta, ale wymagająca propozycja: żyć porządnie, kochać mądrze, nie uciekać od pytań o śmierć i mieć odwagę „nie schrzanić” tego odcinka życia, który jeszcze przed nami – niezależnie od tego, jaki jest długi.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Kim był ks. Jan Kaczkowski i z jakimi problemami zdrowotnymi się zmagał?

Ks. Jan Kaczkowski był księdzem katolickim archidiecezji gdańskiej, doktorem teologii moralnej, bioetykiem, duszpasterzem oraz współtwórcą i dyrektorem Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Od urodzenia zmagał się z lewostronnym niedowładem i poważną wadą wzroku, a w późniejszym życiu zachorował na raka nerki oraz glejaka mózgu IV stopnia.

Jakie są najbardziej znane książki napisane przez ks. Jana Kaczkowskiego?

Do publikacji ks. Kaczkowskiego należą książki: „Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość”, „Grunt pod nogami”, „Szału nie ma, jest rak” oraz „Dasz radę. Ostatnia rozmowa”.

Co według ks. Kaczkowskiego oznaczało określenie „życie na pełnej petardzie”?

Określenie to oznaczało jego sposób na intensywne, pełne humoru i prawdy przeżywanie każdego dnia, nawet w obliczu ciężkiej choroby. Wiązało się to z koncepcją „pełzającego cudu”, czyli podejmowaniem prób sensownego życia i działania dla innych zamiast całkowitego poddania się rozpaczy.

Jakie było podejście ks. Kaczkowskiego do czasu i dlaczego uważał go za tak cennego?

Dla ks. Kaczkowskiego czas był najdroższą walutą, ponieważ nie da się go odzyskać ani odłożyć na później. Twierdził, że poświęcony czas to najcenniejsza rzecz, jaką możemy podarować drugiemu człowiekowi, i zachęcał do działania bez zbędnej zwłoki, przypominając, że „jest o wiele później, niż ci się wydaje”.

Jaką praktyczną radę psychologiczną na radzenie sobie z zamartwianiem się proponował ks. Kaczkowski?

Ks. Kaczkowski proponował bardzo prostą metodę: zamiast martwić się przez cały dzień, należy wyznaczyć sobie na to jedną konkretną godzinę w ciągu doby, a przez resztę czasu po prostu cieszyć się życiem.

Jak ks. Kaczkowski rozumiał miłość i stawianie granic w relacjach?

Ks. Kaczkowski uważał miłość za decyzję i troskę, o którą trzeba stale dbać i walczyć. Twierdził, że prawdziwa miłość stawia granice i nie pozwala na niszczenie drugiego człowieka, co podsumowywał słowami: „nie, ponieważ cię kocham, właśnie dlatego nie zrobię dla ciebie wszystkiego”.

Redakcja balando.pl

Zespół redakcyjny balando.pl z pasją śledzi świat urody, mody i zdrowia. Chcemy dzielić się naszą wiedzą z czytelnikami, pomagając im odnaleźć się w trendach i zadbać o siebie. Skupiamy się na tym, by złożone tematy przedstawiać w prosty i przystępny sposób.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?